Kategorie: Wszystkie | Polisz
RSS
niedziela, 24 stycznia 2010
co robisz dziś wieczorem?

Głowa kiwa się, Brytlandia w głowie buja się. Nie ma to jak zacząć dzień o 13, od budyniu czekoladowego z malinowym dżemem, kawy i Arctic Monkeys. Ostatni tydzień ze wszystkimi, ich egzaminy, moje lenistwo, klucze dzikich gęsi, zamarznięte stawy, dym i drobinki śniegu, który zaraz stopnieje. Skrzypiący rower, mokre dynamo, lodowate klucze i lodowate zamki. Desperacja jakaś w tej zabawie, wszyscy wiedzą, że już koniec, podliczają kto im uległ, a kogo nie udało się przelecieć, kto-gdzie-z kim-i dlaczego zrobił/nie zrobił tego-czy-tamtego.

I've never kissed a bear

I've never kissed a goose

But I can shake a chicken in the middle of the room

Let's have a party!

Dni i noce zlewają się, a czas biegnie coraz szybciej i nic na to nie poradzisz. Otuleni zapachem zielonego dymu zdzieramy gardła i wydajemy z siebie ostatnie eurofyczne okrzyki po to tylko, aby następny dzień rozpocząć na ciężkim weltschmerzu, bólu egzystencji i w jego towarzystwie spędzić dwadzieścia-kilka godzin w autobusie, w drodze do kraju ziemniaków i amfetaminy.

Jak kurwa bogu, tak bóg kurwie.

czwartek, 14 stycznia 2010
Angel.

Myślę o tych nocach na Dietla z Żołądkową Gorzką i bananami, godzinach spędzonych na parapecie w ogromnym oknie, z kawą i papierosami. O tym, jak łatwo było wówczas popłakać się ze śmiechu. O czarnym szczurze w klatce, starszej pani z okwieconego balkonu w kamienicy po drugiej stronie podwórka, sesyjnych wypadach nad Wisłę i dredziarzu-blond z fantastycznym tatuażem na łydce. I o tym, że teraz 'ja Ci wiszę piątkę'.

Rozpuszcza się to wszystko, robi się jakby mętne. Czas skoagulowany. Potem coraz rzadszy, aż leje się ciepłym strumieniem. Para z ust gdy oddycham. Zeżarłam kilo krówek żywieckich. Spaliłam żarówkę. Wystraszyłam cztery dzikie króliki. Mówić mi się nie chce. Jesteś tam, rycerzu? No to ratuj. Niech wiem, że mam do kogo wracać. Bo już sama nie wiem, czy mi się spieszy.