Kategorie: Wszystkie | Polisz
RSS
wtorek, 09 grudnia 2008
your voice is a satellite
   Wpadam w ten stan niebezpieczny w siebie się zapadania, przymykania wszystkich drzwi bezszelestnie, nim ktokolwiek zauważy zmianę. Tyle pracy, tyle czytania, a w głowie papka. I tylko wyjść by się chciało i gadać bez końca, rozcierając zmarznięte dłonie. Siedzieć godzinami w jakiejś kamienicy, w kłębach papierosowego dymu słuchając pogańskiej muzyki w towarzystwie oszołomów nie z tego świata.
   Dobrym lekarstwem na depresję zimową ma być podobno stan zakochania. Wzajemność nieistotna, pobudki czysto egoistyczne, byleby z dnia na dzień szło jakoś, fruwało na skrzydłach.








poniedziałek, 08 grudnia 2008
niech ktoś zatrzyma wreszcie świat - ja wysiadam
Ostatnio mam wrażenie, że czas mi ucieka. Tyle rzeczy na głowie, a ostatnie miesiące tak jałowo umknęły, niepożytecznie. Intensywnie może, ale niepraktycznie. Cholera, od kiedy to ja myślę praktycznie, hm?

Chciałabym, żeby dzisiejszy dzień był dłuższy, żeby czasem doba mogła trwać 48 godzin, z których 40 mogłabym dać komuś. To takie przykre uczucie, ucisk gdzieś w środku, że nie poświęciłam dziś komuś dostatecznie dużo czasu. Komuś kogo kocham i komu się ten czas bezwarunkowo należy.
Jestem czasu marnotrawcą, własnego i cudzego czasu złodziejem.

Chyba brakuje mi dawnego, tak znanego sobie, stanu, kiedy jestem sama ze sobą.

Pustki - Parzydełko