Kategorie: Wszystkie | Polisz
RSS
środa, 30 marca 2011
Z jeża stałem się jeżozwierzem
Morze mi się śni. Stoję na skarpie w bluzie z kapturem, w trawie, która szumi od wiatru, a pod stopami ryczy morze, szare i gwałtowne. I nic nie ma wokół, nic nie płynie w moją stronę, a ja nie wiem czemu tak tam stoję i gapię się na fale zaciągając ciaśniej kaptur, który nijak nie chroni mnie przecież od wiatru. Jak klip z van Santa, tylko bez słońca odbijającego się w obiektywie. Nie dzieje się nic godnego uwagi. Trochę farba schodzi ze ścian umysłu, odłazi tu i tam, gdzieniegdzie sama ją zdrapuję, a pod spodem pomarańcz z lumpexu, potem zieleń medyczna, głębiej jakaś żółć podstarzałego kanarka. Niby kolorowo, ale jednak się kruszy, a suche płaty na podłodze tracą barwy. Słońce jeszcze mnie nie rozgrzało, nie dostało swojej szansy, takiej prawdziwej, przeciągania się w promieniach. Najwyżej trzy kwadranse z psem w szuwarach, gubienie psa w wysokiej żółtej trawie, która ledwo pozbyła się śniegu, obłapianie pni brzozowych, dłubanie w zeszłorocznych szyszkach. Jakiś drobny, niepozorny krokus przy babcinej studni - ot, cały szał wiosenny. I ptaki o 6 rano, tego się przeoczyć nie da. Buła z jajem, szczypiorek, zielona herbata. Trochę sieciowego searchingu, jako rasowy kulturowy jamochłon zdążyłam się w tym wyspecjalizować. Dwie prace pisemne w plecy, ale chyba z 6 pomysłów na tekst o azjatyckim kinie. Chińskie opowieści o kochankach, którzy się spotykają po 50 latach, filipińska babcia, zjadanie żywej ośmiornicy w "Old Boy'u" i to żółtko z ust do ust... Warsztaty w szpitalu. Martwy gawron leżący na wznak na resztkach suchego chleba. Stara kaseta Santany znaleziona w weekend. "Sputnik Sweetheart". Ból gardła. Klementynki. Oglądam "Planetę Ziemię", żeby mi seriale już całkiem mózgu nie zeżarły. Podczytuję "Baśnie z wyspy Lanka" i celtyckie legendy, które muszę w końcu oddać. Gotują mi ryby w ziołach. Ograniczam aktywność do rzeczy prawdziwie niezbędnych, trochę low battery, trochę wygaszacz ekranu, oszczędzanie energii, życiowej i społecznej. Moja Mama powiedziałaby, że się rozlazłam i rozmemłałam. Może racja, a może znalazłam zwyczajnie przycisk MUTE na pilocie świata. Przesilenie wiosenne może, a może zwyczajny niedobór snu i chęć na coś słodkiego. P.S. Jeśli nie widziałeś/aś jeszcze filmu "Wszystko jest iluminacją" - to nic nie wiesz. I przeczytaj książkę.