Kategorie: Wszystkie | Polisz
RSS
poniedziałek, 04 czerwca 2012
Że nie zmarnujesz żadnej z chwil

Nie pogubić się. Całymi garściami brać, nawet wtedy, gdy słowa gorzkie, choć dobrotliwe, kiedy w trosce wypowiadane, choć bolą. Skoczyć nie patrząc w dół. Nauczyć się krzyczeć. Mówić "nie". Ręce wyciągać po to, co ciepłe i potrzebne. Nie próbować doskoczyć do wciąż ruchomej, cudzej poprzeczki, wystrzeliwującej w górę przy każdym najlżejszym ruchu. Nie analizować, na czynniki pierwsze nie rozkładać, nie babrać się w "a gdyby" i "powinnam". Mieć zawsze czyste ręce, mocno zaciskające się palce na tym, czego wypuścić nie wolno. Nie bać się. I nie uciekać. 

Bardzo dużo muzyki. I dużo ludzi. Cały czas. Tak dużo, że jak ich nie ma, to mnie nosi. W tym tygodniu kupuję bilet na Openera. Muszę przyklepać, żeby nie było już odwrotu. Muszę jechać, żeby się nie rozpadło. Nie dam się wytrącić z równowagi. Nie mogę. I nie pozwolę. Nie wiem jeszcze jak, ale przegrzebię się przez to wszystko, nie rozstroję się teraz, kiedy wreszcie zaczęłam napinać wszystkie struny. Kiedy brzmi. Żeby się tylko nie zawahać, nie poddać, nie stchórzyć. Nie przegapić dobrego.