Kategorie: Wszystkie | Polisz
RSS
środa, 29 lipca 2009
jak gdyby nigdy nic
Koniec z Ustrzykami na czas jakiś, najbliższy wyjazd w Bieszczady pewnie za rok. Teraz będę chorować z tęsknoty. Dziwię się, że w ogóle wróciłam. Całe to szaleństwo teraz jest mi niepotrzebne. Nawet ten Wrocław cholerny tak nie cieszy. Oczywiście powrót zajął prawie cały dzień, w Rzeszowie drogą przypadku zyskałam kompana, a do domu dotarłam stanowczo za późno. Gapiłam się w okno, spałam, zmęczona myślałam głównie o tym, że mogłabym tam zostać. Że jest coś przykrego w powrotach do rzeczywistości. W Krzeszowicach pomachał mi jakiś chłopak siedzący na peronie. Musiałam wyglądać naprawdę żałośnie zawinięta w polar, z plecakiem i nosem przyklejonym do szyby. Nie umiem dziś pisać składnie. Oczy same się zamykają, palce ślizgają po klawiszach, a spieczony kark woła o pomstę. Nie chcę tych dwóch tygodni czekania na wyjazd. Wolałabym siedzieć już w pociągu do Holandii. Albo jeść borówki w śmietanie w kuchni U Rzeźbiarza i ślęczeć nad mapą z kawałkiem bułki w ustach.

Nie, poddaję się. Moja biedna ruda głowa nic dzisiaj nie złoży, nie pomieści niczego więcej.
niedziela, 19 lipca 2009
karmisz w mojej głowie głodne psy
Słucham i zapach wdycham. Naprawdę nienawidzę siedzieć sama nocą w pustych miejscach.
wtorek, 14 lipca 2009
status studenta: stacjonarny
Miszyn komplited. Teraz może być już tylko dobrze.
emotional landscapes
Pierwszy raz widziałam to na blogu Rasp. To jakby ścieżka dźwiękowa między 1 a 3 w nocy, kiedy wszyscy poza mną już śpią. To Dworzec Towarowy widziany z ostatniego wieczornego tramwaju. Trochę też jakby ostatni papieros tamtego lata, w oczekiwaniu na ostatni pociąg z Krk do domu. Po pracy w tej dziwnej knajpie na Garbarskiej, na pustym peronie 2, tuż przed 23:00. To K. i jej zdjęcia. Ciekawe, co teraz robi K.? Kto jest z nią w świecie, w którym mnie nie ma?

Oj gramolą się po karku.. Już są przy uchu...

Na przełomie lipca i sierpnia Wrocław i Nowe Horyzonty. Wcześniej Ustrzyki. Sama prawdopodobnie. To chyba lepiej nawet. Pisać. Pisać, pisać. Dobijać się, do drzwi pukać. W końcu, ktoś otworzy.