Kategorie: Wszystkie | Polisz
RSS
wtorek, 30 lipca 2013
Będzie.

Jeszcze 3 dni i urlop. Cały miesiąc. Sen, normalne jedzenie i książki. Lista rzeczy do przeczytania rośnie, nie mam pieniędzy na wszystko, co chciałabym połknąć, a w bibliotekach tego nie ma. Będzie trzeba kombinować. Przyzwyczaiłam się do pieszych powrotów i włóczenia się, te upały zamykają mnie w domu na większość dnia, więc wieczorami mnie nosi. A w sierpniu będzie wreszcie miało gdzie nieść. Boże, jak ja wreszcie rozprostuję kości, rozciągnę zastane mięśnie. Tyle będzie kawy z rana. 

Zbiera się to do kupy wreszcie jakoś, wracam na studia, złapałam staż, jest szansa, że się wreszcie przeprowadzę. Wyjmę rzeczy z pudeł, rozmontuję te stosiki z książek i gazet, których nie mam gdzie upchać.  Pierwsze, co zrobię, to zapakuję regał. Zaraz potem szafę, może dwie, byleby wreszcie przestać trzymać ciuchy w torbach i plecakach. Sprawdzę łóżko, mój kręgosłup mnie ukocha za dobry materac i ludzką poduszkę. I zamknę drzwi. 

Wyjęłam z toreb sukienki, w końcu lato, a nogi mam nie brzydsze niż większość lasek noszących szorty krótsze niż ich wagina. Nie mam piegów, ale i na to przyjdzie czas. Na piegi, arbuza i może 'Grę w klasy'. Nie, na kryminał, zdecydowanie. Dzień zaczyna się wcześnie, bo ta pierwsza kawa jednak najlepsza i mózg jakiś świeży jak już się z posennego otępienia otrzęsie. Pochłaniam. Słucham 'Źródeł' i jeżdżę czując zapach rozgrzanej gumy, siana i ludzi. Spać.