Kategorie: Wszystkie | Polisz
RSS
środa, 17 sierpnia 2011
eyelids get so heavy when you run



Stan napięcia i cisza tak gęsta, że można kroić ją nożem. Potrzebuję odpoczynku. Chcę wiać, chcę tańczyć, chcę w góry iść, chcę, żeby ktoś mnie zabrał gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie i całował, dopóki nie będę mogła oddychać. Jestem tak potwornie zmęczona, że nie mam już nawet siły o tym mówić. 

czwartek, 11 sierpnia 2011
here comes the cop to lock us up for smoking

W stanie słabości jakiejś się znajduję, bezskorupowej, rozedrgania, miękka jak brzuch jeża, chociaż pilnie stroszę każdy mały kolec. Muszę zmienić miejsce, bo to grozi poważnymi wybuchami strachu i złości. Nie odbieram telefonów, nie ogarniam co i komu obiecałam. W tyle głowy "Oda do słowika" i "Kafka nad morzem", chociaż nie wiem czemu akurat to, Gruzja i piszący się już od miesiąca list do E. A na ekranie Xavier Dolan, Michel Gondry i jakieś strasznie ckliwe rzeczy, bilety z Nowych Horyzontów, pocztówka z Gdańska, mapa wschodniego Bristolu.

W pociągach pada deszcz. W Brodłach przy drodze stoi malowany na niebiesko dom z malwami przy płocie. W Radomiu przy wejściu do dworcowego tunelu kręcą się najfikuśniejsze indywidua świata społecznego. A w słuchawkach mam TV on the Radio i rozpuszczam się w nim i zapadam, wszystkimi zmysłami, aż się świat wokół nie rozmaże, grawitacja nie zniknie, a wibracje w dołku same nie zamkną mi oczu. I uprawiam ten seks mentalno-muzyczny, kiedy czas leci obok, a rzeczywistość chucha mi w kark i wystarczyłoby lekko nacisnąć, a rozpadłabym się chyba na cząstki. To nie jest dobry stan.