Kategorie: Wszystkie | Polisz
RSS
poniedziałek, 29 września 2014
Do domu.

To uczucie, kiedy siedzisz gdzieś wśród ludzi, patrzysz na nich, słuchasz o czym mówią i masz nagle ochotę zacisnąć powieki i na całe gardło wrzasnąć: "JESTEM!!!". I po kolejnym "nie mogę", "nie słyszałam", "daj znać kiedy" odkładasz telefon i postanawiasz, że więcej na niego nie spojrzysz. Że nie jesteś z celofanu, ludzie Cię przecież widzą. Napisanie smsa zajmuje ze 30 sekund, na kawę zawsze znajdzie się czas, żeby się spotkać nie trzeba podania ze zdjęciem. Nikt nie musi Cię poklepywać po ramieniu, żebyś wiedziała, że dobrze robisz. Nie ze wszystkimi musisz się przyjaźnić, nie o wszystkich zabiegać, nikt nie musi Cię uszczypnąć, żebyś stała się realna i ważna. 

Jutro wracam do Krk. Spędziłam na swoim zadupiu całe lato, a właściwie zrobiłam sobie z niego bazę wypadową w inne miejsca. I utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że nie chcę tu nigdy wrócić na stałe. Że wpadam tu w stare tryby, dostosowuję się, dogadzam, ogarniam i daję wciągnąć w nieswoje sprawy. Zbyt łatwo robię się przezroczysta i miękka, żeby nikogo nie uwierać. I zapominam, że ostatecznie to ja decyduję.