Kategorie: Wszystkie | Polisz
RSS
wtorek, 11 października 2011
Całą czułość, uwielbienie, bulimiczne serce zwraca na posadzkę



 

Rozbija mnie Nosowska tą piosenką na kawałki drobne. Rozpizd mi robi i za gardło ściska.

 

Tęskno dziś bardzo, jakoś do upicia się. Rozczulam się nad sobą i użalam i jakiś przykry guz rośnie gdzieś na przyjaźniach, na czole ludzkim wypisane "gorzkie rozczarowanie".  Kilka ciepłych twarzy za daleko, żeby do kupy pozbierać. To nie był zły dzień, chociaż mało produktywny. Ale zimno jakieś parszywe instynkty uruchamia chyba, jakoś zachwyty jesienne nocą kostnieją. W tej sekundzie właśnie chciałabym być gdzieś indziej.

wtorek, 04 października 2011
W sobie się kotłowanie, mózgu na-pięcie

 Skończyłam film o Strachach, chociaż prognozy były kiepskie. Wysyłałam smsy nocne, robiłam kontrol postępu prac budowlanych, życiowych i tych zbrojonych drutem. Dałam się podrapać kotu, chociaż nie mam do nich zaufania, a sama ocieram się mentalnie raczej o nogi od stołu. Z kocich dróg znam tylko tą do kłębkozwijania. Widziałam gwiazdy.

Głowa pęka w szwach i serce. Nagromadziło się krzyku i wrzasku, nie ma spokoju we mnie. Mimo jasnego światła. Raczej wezbrało przez te maliny w słoiku na ceracie, przezroczysto-świetliste, różowe, żółte ścierki w słońcu, cztery smutne niegdyś-białe staniki, które suszyły się na sznurze przed stodołą. Jabłka jakieś cierpkie, choć rumiane, herbata z cytryną i dużo ciepłego wiatru. Jesienne melisy skubanie. Gęsto.

Książki czytane na schodach w słońcu rozpraszają, rozwieszanie lodowatego prania z rana też. Ale nie na długo, czas napiąć się, sprężyć mięśnie, przyszedł czas zębów zaciskania. Roznosi mnie mocno, do Chin i z powrotem bym zaszła zdzierając podeszwy. Soundtrack mi wessało, nie mogę znieść już Żywiołaka, a coś mocnego przydałoby się na to łokciami rozpychanie. W pysk bym dała pewnie też, tak pro forma, żeby obraz był pełny. Zjeżam się, opancerzam. Pierdolę aksamit. Będzie bój.